fot: archiwum zawodnika
Kolejny udany weekend Włodarczyka
[WSMP] 02.06.2011 15:44

Po raz drugi w tegorocznym sezonie Przemysław Włodarczyk stanął na podium w Wyścigowych Samochodowych Mistrzostwach Polski. Zawodnikowi udało się podtrzymać dobrą passę z zawodów na Hungaroring i także w drugiej rundzie cyklu rozegranej na torze w Poznaniu odnieść ważny sukces.

Kierowca z Bochni doskonale wiedział, że biorąc pod uwagę skład personalny poznańskiej eliminacji, walka o podium nie będzie łatwym zadaniem. Najbardziej wymagającymi rywalami dla SEAT-a Leona Supercopa należącego do Włodarczyka wydawały się trzy samochody marki Porsche. Zawodnik stanął jednak na wysokości zadania mimo że wbrew jego życzeniom podczas wyścigowego weekendu w Poznaniu nie spadła ani jedna kropla deszczu.

W piątkowych kwalifikacjach Włodarczyk z czasem 1:40.660 zajął czwarte miejsce w klasie E1-3500. W pierwszym wyścigu tej rundy spisał się jeszcze lepiej, awansując z czwartego na drugie miejsce. Zmagań nie ukończył między innymi lider klasyfikacji MP w tej klasie - Matej Konopka. W biegu o Grand Prix Polski Włodarczyk zajął 6. miejsce, a całe zmagania wygrał Miro Konopka (Słowacja) w Saleenie S7.

W kwalifikacjach do drugiego wyścigu weekendu kierowca SEAT-a poprawił swój czas na 1:40.199, co nie wpłynęło jednak na poprawę miejsca w porównaniu z pierwszą czasówką. Wyścig to jednak ponowny awans Włodarczyka - tym razem na trzecie miejsce w klasie i siódme w GPP, gdzie znów triumfował Konopka. Po tych zawodach Przemysław Włodarczyk przesunął się na drugie miejsce w klasyfikacji E1-3500 ze stratą tylko jednego punktu do Mateja Konopki.
Kolejna runda WSMP odbędzie się ponownie na Torze Poznań na początku lipca.

Przemysław Włodarczyk: Jadąc do Poznania nie spodziewałem się niczego wielkiego, skoro w mojej klasie było wielu rywali w bardzo szybkich samochodach. Jak się okazało, dało się z nimi powalczyć i oba wyścigi ukończyłem na podium. Jest to dla mnie spory sukces. Mogło być nawet lepiej, gdyby nie błąd sędziów wirażowych, którzy wymachiwali mi niebieską flagą, gdy za mną jechał mój rywal, Radosław Kordecki. Zorientowałem się, co się dzieje, dopiero kiedy już mnie wyprzedzał. Ruszyłem w pogoń, ale do mety pozostały tylko dwa zakręty. Przegrałem o niecałe 0,9 sekundy. W drugim wyścigu również nie zabrakło przygód, bowiem doszło do kontaktu pomiędzy mną a Kordeckim. Z moim samochodem nic się na szczęście nie stało, czego nie można powiedzieć o Porsche rywala, w którym uszkodzeniu uległo koło. Przez dalszą część niedzielnego wyścigu goniłem Andrzeja Lewandowskiego, jednak nie udało mi się go już prześcignąć. Dzięki dwóm miejscom na podium udało mi się awansować w punktacji mojej klasy na drugą pozycję i podczas kolejnej eliminacji postaram się już powalczyć o pozycję lidera E1-3500.

fot: archiwum zawodnika
Brak komentarzy
Treść komentarza:

Podpis:

 wpisz 4 znaki obok: