|
GSMP
trwa
|
|
RSME
5 dni
|
|
Pozo
6 dni
|
|
WRC
6 dni
|
|
F1
8 dni
|
|
RSMP
13 dni
|
|
IRC
14 dni
|
|
Pozo
20 dni
|





Zadecyduje BrnoPrzedostatnia runda Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski nie dała odpowiedzi na pytanie kto zostanie Mistrzem Polski w klasie do 3500 ccm. Przemysław Włodarczyk dwukrotnie na trzeciej pozycji kończył wyścigi w Poznaniu. Jego najgroźniejsi rywale w walce o tytuł mistrzowski tym razem zajmowali miejsca bezpośrednio przed zawodnikiem z Bochni. Tym samym reprezentanta SEAT Sport Polska w finałowej rundzie na torze w Brnie czeka niezwykle trudne jeśli chce myśleć o wywalczeniu tytułu mistrzowskiego.
Powróćmy jednak do weekendowych zmagań w Poznaniu. Czasówka do pierwszego wyścigu była bardzo udana dla Włodarczyka, który wykręcił rewelacyjny czas: 1:37.849, pozostawiając za swoimi plecami Porsche 997 należące do Słowaka Mateja Konopki. Niestety w pierwszym wyścigu weekendu zawodnik z Bochni zaliczył kontakt z jednym z samochodów rywali. Doszło do uszkodzenia zawieszenie w SEAT-cie, co było równoznaczne z brakiem szas na odniesienie zwycięstwa w tym biegu. Ostatecznie Włodarczyk ukończył wyścig na 3. miejscu w klasie do 3500 ccm i 5. pozycji w Grand Prix Polski. Drugi dzień zmagań odbył się już na mokrym torze. W tych warunkach zawodnik SEAT Sport Polska ponownie uplasował się na 3. miejscu w swojej klasie i 5. w GPP.
Już w najbliższy weekend na torze w Brnie odbędzie się ostatnia tegoroczna runda WSMP. Przed tymi zawodami Włodarczyk traci do trzeciego w punktacji Grand Prix Polski Andrzeja Lewnadowskiego pięć punktów, z kolei w klasie do 3500 ccm trzeci w klasyfikacji kierowca SEAT-a ma do odrobienia do lidera 4,5 pkt. .
Przemysław Włodarczyk: - Podczas tego weekendu bylem niesamowicie zadowolony ze swojej postawy w pierwszej czasówce. Wynik 1:37,849 to dla Supercopy bardzo dobry czas na torze Poznań. Niestety reszta weekendu była już dla mnie mniej szczęśliwa. W pierwszym wyścigu w walce o zwycięstwo przeszkodziła mi awaria zawieszenia po której samochód ciężko się prowadził. W tej sytuacji nie miałem szans na walkę z Andrzejem Lewandowskim i Matejem Konopką, tracąc do nich 2 sekundy na okrążeniu. W niedzielnych kwalifikacjach wyjechałem na tor na slicku, licząc na to, że tor zacznie przesychać. Tak się jednak nie stało i musiałem wrócić do depo po deszczówki. Moje Dunlopy tym razem jednak nie trzymały tak jak powinny stąd na mokrym torze gdzie powinienem być SEAT-em bardzo konkurencyjny do Porsche, zająłem miejsce za moimi bezpośrednimi rywalami. W drugim wyścigu weekendu rywale umiejętnie mnie blokowali i ponownie zająłem trzecie miejsce. Cóż, moja szansa na wywalczenie tytułu Mistrza Polski powoli się oddala, ale nie wszystko jeszcze stracone. W zeszłym roku tor w Brnie okazał się dla mnie bardzo szczęśliwy i liczę, że teraz też tak będzie.