|
GSMP
trwa
|
|
RSME
5 dni
|
|
Pozo
6 dni
|
|
WRC
6 dni
|
|
F1
8 dni
|
|
RSMP
13 dni
|
|
IRC
14 dni
|
|
Pozo
20 dni
|





Grzegorz Grzyb:
Jesteśmy bardzo rozczarowani, bo do rajdu byliśmy bardzo dobrze przygotowani, auto spisywało się doskonale. Warunki były bardzo trudne, pogoda zmienna: słońce, deszcz i błoto, dlatego trudno było o właściwe ustawienia samochodu. Pod tym względem mieliśmy dużo szczęścia - wybór za każdym razem okazywał się trafny. Walczyliśmy do końca. Przykre, ale widocznie tak miało być. W dobrych nastrojach czekamy na przyszły sezon.

Rafał Janczak:
Po Rajdzie Koszyc musimy jednoznacznie stwierdzić, iż nie był to nasz sezon. Byliśmy świetnie przygotowani do tego rajdu, bardzo odpowiadały nam odcinki, zwłaszcza pierwszego etapu, które udało nam się poznać rok temu Hondą, a główny inżynier zespołu Wiesław Bąk poświęcił się dla nas do tego stopnia, że przed serwisem odwiedzał okolice odcinków jako serwis pogodowy i doradczo-oponiarski:) Niestety, już po kilku kilometrach OS 1, na hamowaniu nie wytrzymały półosie i stało się jasne, że o miejscu na podium w Citroen Racing Trophy Polska 2011 możemy zapomnieć. Mimo tak podciętych skrzydeł wystartowaliśmy do boju w drugim dniu, kalecząc pierwszą pętlę na nie najlepiej dobranych oponach, ale już na drugiej notując drugie czasy w klasie 6/R2B, ostatecznie zajmując ósme miejsce w klasyfikacji generalnej RSMP II-go dnia. Tych parę punkcików w generalce, które już rok temu w Koszycach o bodajże 2 sekundy przeszły nam koło nosa, jest pewnym pocieszeniem za pecha, który nas dotknął, ale czwarte miejsce w R2B w klasyfikacji sezonu nie jest szczytem naszych marzeń, zwłaszcza że zwycięstwo w debiucie w C2 na Rajdzie Świdnickim miało prawo rozbudzić nasz apetyt. Gratulujemy bezbłędnej jazdy i tytułów rywalom, a to że co chwilę kto inny nadawał tempo, było fascynujące i świadczy o tym, jak wysoki i wyrównany był poziom w rywalizacji mniejszych Citroenów w RSMP’2011. Humor poprawia nam nieco zaproszenie Citroen Racing na Rallye du Var, na którym najprawdopodobniej się pojawimy, mając nadzieję na przełomowy etap w naszej skromnej karierze;) Dziękujemy naszym oddanym mechanikom, tj. wspomnianemu wyżej Wieśkowi, Pawłowi Wisełce i Bartoszowi Lewandowskiemu, gdyż naszego MAXa nigdy nic złego nie trapiło, a gdyby organizowano konkursy na najszybszą budowę/odbudowę rajdówki to obstawiam, że zdobyliby Mistrzostwo Świata i okolic:) W starcie w Koszycach, nieco w cieniu - ale równie istotnie jak reszta zespołu – pomagał nam także Damian Syty, za co jesteśmy mu niezmiernie wdzięczni:) Za obdarzenie zaufaniem i “sypnięcie groszem” na tegoroczne starty dziękujemy firmom krac.pl i multiservis.pl!

Ariel Piotrowski:
Nie lubię ścigać się po mokrym. Przed rajdem ściskałem kciuki, żeby tylko nie trafić na takie warunki w Koszycach. Niestety, już w piątek wyglądało to nie najlepiej, a w sobotę padało praktycznie przez cały czas. Ostatni raz przy takiej aurze startowałem bodajże trzy lata temu. Wówczas skończyło się to naprawdę kiepsko, dlatego moje obawy nie były bezpodstawne. Do tego na Słowacji doszła jeszcze mgła. Pod kątem pogody były to dla mnie najtrudniejsze zawody, w jakich do tej pory rywalizowałem. O sukcesie chyba zadecydowało to, że tę ostatnią prostą mistrzostw wytrzymaliśmy psychicznie. Nie spinaliśmy się zbytnio, nie podejmowaliśmy przesadnego ryzyka, nie oglądaliśmy się na rywali… Po prostu od początku do końca staraliśmy się jechać swoje. To był najbardziej udany sezon w mojej dotychczasowej karierze. Poza tytułami sporo satysfakcji dały nam miejsca w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej aż dwóch rajdów z cyklu RSMP. Co ważne, był to dla mnie pierwszy sezon mistrzostw, który przejeździłem prawie cały. Pewien niedosyt jednak w tej chwili odczuwamy. Bardzo dużo punktów, zwłaszcza w pierwszej połowie sezonu, straciliśmy naprawdę pechowo. Mistrzostwo w R2B było realne, jednak ciut zabrakło. Cóż, taki jest ten sport… Jego piękno polega m.in. na tym, że jest bardzo nieprzewidywalny. Rajd wygrywa się na mecie, a nie gdzieś w połowie. Mimo wszystko, radość w całym zespole jest w tej chwili naprawdę wielka.

Szymon Kornicki:
Wygraliśmy pierwszy OS ze wszystkimi rywalami i było to bardzo optymistyczne zjawisko. Niestety, potem silnik przestał się wkręcać. Problem występuje od mniej więcej czterech rajdów i nie bardzo jesteśmy sobie w stanie z nim poradzić. Myślę jednak, że mimo prześladującego nas pecha nasze pozycje na koniec sezonu nie są złe. Przede wszystkim zadowolony jestem z tytułu II wicemistrza w grupie R. Czwarte miejsce w Citroen Racing Trophy oraz trzecie w klasie R2B też nie są najgorsze, choć przy odrobinie szczęścia mogły być znacznie lepsze. Chcieliśmy w Koszycach upiec kilka pieczeni na jednym ogniu i zdobyć wyższe miejsca w poszczególnych klasyfikacjach, ale najwyraźniej pieczeń odrobinę nam się przypaliła. Sezon w RSMP skończony. Czy jeszcze coś pojedziemy? Na pewno warszawską Barbórkę. Może coś jeszcze?

Michał Sołowow:
Kolejny fajny i ciekawy sezon. Szczególnie zadowoleni jesteśmy z naszych startów w Belgii, gdzie zajęliśmy rekordowe 3 miejsce w generalce, i w Finlandii, gdzie finiszowaliśmy na 6 pozycji. Jeżeli chodzi o Mistrzostwa Polski to założeniem był tytuł mistrzowski, więc trudno mówić o pełnym zadowoleniu. W pięciu na siedem rund stawaliśmy na podium. Szkoda, że czasami brakowało szczęścia. Ale było wiele rajdów, w których jechaliśmy bardzo dobrze, była fajna konkurencja i dużo emocji. Dziękuję całemu zespołowi za ciężką pracę i kibicom za wsparcie.

Jan Chmielewski:
Piąte miejsce w generalce Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski to mój życiowy wynik i nie spodziewałem się, że w tak trudnych warunkach da się wywalczyć tutaj tak wysoką pozycję. Decydujący okazał się dzisiejszy, najdłuższy odcinek specjalny, na którym nadrobiłem straty z pierwszego, nieco przespanego przez nas, etapu rajdu. Prawie wszystkich spotykały tam mniejsze lub większe przygody, które nas szczęśliwie omijały. To zdecydowanie najlepszy rok w mojej sześcioletniej przygodzie z rajdami. Jako zespół osiągnęliśmy wszystkie cele, które sobie na początku sezonu założyliśmy: mistrzostwo w grupie R, wygrana w Citroen Racing Trophy Polska i miejsce w pierwszej dziesiątce „generalki” RSMP. W zasadzie lepszego scenariusza być nie mogło. Za ten wspaniały sezon jestem wdzięczny wszystkim, którzy byli z nami i przyczynili się do naszych wyników - dziękuję sponsorom, bez których wsparcia i zaufania nasz sukces nie miałby miejsca, zawsze profesjonalnym mechanikom, zespołowi oraz wiernym kibicom, a także mojej żonie.

Mariusz Nowocień:
Jak to zwykle bywa, gdy człowiek wchodzi w nowe środowisko, musi przejść chrzest. Tak było w naszym przypadku na Rajdzie Koszyc. Mimo bardzo trudnych warunków, walki z pozostaniem na drodze, kilku naprawdę groźnych sytuacji, muszę stwierdzić, że ten rajd jak mało który, dał mi wiele radości. Mam nadzieję, że podzieliłem się nią także z kibicami. Zwłaszcza drugiego dnia, kiedy mogliśmy im podarować tak lubiany i kochany przez kibiców na całym świecie „scandinavian flick”. Ci, którzy jeszcze nie wiedzą co to takiego, dowiedzą się, oglądając nasze onboardy. Szkoda, że straciliśmy sporo czasu po kapciu i wizycie u lokalnego rolnika oraz w rowie. Ale nie o wynik tym razem chodziło. Chociaż dwunaste miejsce pierwszego dnia i piętnaste w generalce RSMP, po takich przygodach, to trzeba przyznać, niezły wynik. Na dojazdówce przed ostatnim serwisem, zgodnie stwierdziliśmy z Bartkiem, że cały sezon nie obftował w emocje takie, jak na Słowacji. Wielkie dzięki dla całego zespołu za wspaniałą robotę i przedstawicieli Sponsora, czyli POLpetro S.A i Polskich Stacji Paliw „Huzar” za doping na odcinkach specjalnych. Do zobaczenia na Cieszynce!

Michał Bębenek:
Rajd był potwornie trudny i tego się spodziewaliśmy. Może miejsce nie jest spełnieniem naszych marzeń, ale mamy satysfakcję, że nie do końca ustawionym samochodem ukończyliśmy ten rajd na dobrym miejscu. Wiele więcej nie mogliśmy w tej sytuacji zdziałać. Cieszymy się z czwartego miejsca w klasyfikacji generalnej mistrzostw na koniec sezonu. Taki był plan i udało się nam go w pełni zrealizować. Dziękujemy sponsorom, kibicom i całemu zespołowi, bo to dzięki nim wszystko się udało. Cały sezon Platinum RSMP zaczął się bardzo dobrze i z optymizmem patrzyliśmy w przyszłość, ale okazał się niełatwy. Jednak nowa konstrukcja samochodu nie do końca pozwalała nam na walkę o wyższe lokaty, ale mimo wszystko dawaliśmy z siebie wszystko i ostatecznie nie jest źle.

Kajetan Kajetanowicz:
Zdobycie tytułu Mistrza Polski drugi raz z rzędu to nadzwyczajne uczucie! Bardzo cieszę się, że dokonaliśmy tego w tak trudnych warunkach i właśnie z tym zespołem. To prezent, który chciałem im sprawić, ale tak naprawdę swoją pracą sami go sobie sprawili. Wielkie brawa dla wszystkich naszych mechaników z Rallytechnology i każdego członka zespołu, dla naszych sponsorów: producenta paliw LOTOS Dynamic, producenta olejów LOTOS, a także STP, Szkoły Jazdy Subaru i Arcold oraz wszystkich kibiców, którzy nas wspierają. Od początku rajdu było bardzo dużo emocji, pierwszy dzisiejszy odcinek nie ułożył się po naszej myśli. To niecodzienna sytuacja, gdy mistrzostwo zdobywa się w rajdzie, w którym zmienia się koło na odcinku, ale to jest najlepszym dowodem na to, że nigdy nie można się poddawać. Obiecałem kibicom walkę do ostatniego metra ostatniego odcinka specjalnego ostatniej rundy. Fajnie, że mogłem dotrzymać słowa. Cały sezon 2011 był dla nas bardzo udany. Do każdego rajdu ciężko się przygotowywaliśmy, podczas żadnej rundy nie brakowało emocji. Były lepsze i gorsze chwile, ale osiągnęliśmy cel. Jestem dumny, że mam taki zespół, ludzi, którzy z pasją podchodzą do każdego rajdu, mam do nich 100% zaufania. Nie wyobrażam sobie pracy z nikim innym. Dziękuję!

Wojtek Chuchała:
Na pewno nie spodziewaliśmy się takiego wyniku w tym niesamowicie trudnym rajdzie. Dzisiaj warunki na oesach mocno zaskakiwały, ale jesteśmy na mecie i to na tak dobrym miejscu. Na drugiej pętli już bardzo uważaliśmy, szczególnie na odcinku Opina, na którym mocno padało. Mamy drugi tytuł, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Dziękujemy całemu Zespołowi, a w szczególności naszym mechanikom za świetnie przygotowany i ustawiony samochód, który ani przez chwilę nas nie zawiódł. Wielkie podziękowania także dla naszych Partnerów: Subaru Import Polska, LOTOS Oil z marką olejów LOTOS Quazar, LOTOS Paliwa z marką paliw LOTOS Dynamic, Keratronik, Raiffeisen Leasing, Mega Service Recycling, Prosperplast, Sony VAIO, SJS oraz Onet.pl, którzy byli z nami przez cały sezon.

Aleks Zawada:
Drugiego dnia rajdu pogoda popsuła się jeszcze bardziej, asfalt zrobił się naprawdę śliski. Od samego początku narzuciliśmy bezpieczne, ale szybkie tempo. Niestety, zaczęło się od kapcia już na samym początku dwudziestoczterokilometrowego odcinka. Zmiana koła na oesie kosztowała nas sześć cennych minut, ale nie mieliśmy innego wyjścia, jadąc na kapciu stracilibyśmy znacznie więcej. Tuż przed metą odcinka nr 8, Banske, uderzyliśmy lewym przodem w podmurówkę ogrodzenia i zniszczyliśmy wahacz do tego stopnia, że musieliśmy się zatrzymać. Mimo wszystko udział w tym rajdzie to świetna szkoła jazdy, która mam nadzieję, wkrótce zaprocentuje. Byłem jednym z pechowców, ale bardzo mi się podobało. Dziękuję Kibicom za doping.